Zespół jelita drażliwego nie musi uwiązać cię w domu. Z tą chorobą można podróżować – jeśli wiesz, jak uniknąć pułapek.
Wrażliwy brzuch może poważnie utrudnić, a nawet zrujnować wycieczkę. Zmiana diety, stres związany z nieprzewidywalnością nowych warunków, zmiana rytmu snu i czuwania – to wszystko może zaostrzyć jelitowe problemy. Nadwrażliwość jelit potrafi zaatakować znienacka i bardzo szybko sprawić, że zwiedzanie skończy się wizytami głównie w… miejscowych toaletach.
Ale można zminimalizować ryzyko jelitowych fikołków. Oto kilka żelaznych zasad, które mogą uratować wyjazd.

Zasada pierwsza: zespół jelita drażliwego wymaga ostrożnego podejścia do nowości
Nowe miejsca, nowi ludzie, a do tego nowe smaki — to jedna z ważnych wakacyjnych atrakcji. Niestety, jeśli zabierasz na wakacje wrażliwe jelita, musisz bardzo nieufnie podchodzić do lokalnych smakołyków. Osoby, cierpiące na zespół jelita drażliwego, mają skłonności do dość gwałtownych reakcji na nowe pożywienie. Dlatego, choćby miejscowa kuchnia kusiła na potęgę, zastosuj zasadę: jednorazowo tylko jedna nowa potrawa, a i to w niewielkiej ilości.
Oczywiście, najlepiej i najbezpieczniej byłoby trwać przy potrawach, które znasz i o których wiesz, że twój organizm dobrze je toleruje. Choćby oznaczało to dwa tygodnie odżywiania się wyłącznie grillowanym indykiem i jajecznicą. Ale jeśli wierzysz, że turystyka ma sens tylko wtedy, kiedy poznajesz miejscowe zwyczaje ORAZ lokalną kuchnię, próbuj nowych potraw ostrożnie: eksperymentuj wyłącznie z jedną nieznaną twoim jelitom potrawą naraz. I zawsze z początku bierz tylko kęs.
Sprawdź zawczasu, czy twój hotelowy pokój ma lodówkę
Lepiej, by ją miał – wtedy możesz się uniezależnić pokarmowo od hotelowej i lokalnej kuchni. Pozwoli ci to też kupić gotowe jedzenie w restauracji, przechować je i zjeść w dogodnym momencie. Zaplanuj też „zabezpieczenie awaryjne” – czyli kup i przywieź ze sobą kilka produktów, które znasz i wiesz, że ci nie zaszkodzą. Na samą podróż też weź ze sobą coś, co znasz, np. krakersy.
Cierpisz na postać z zaparciami? Przygotuj się na zaostrzenie
Pamiętaj, że jelita potrzebują ruchu, by poprawnie pracować. Jeśli podróżujesz na długie dystanse, spędzasz długie godziny, siedząc. To spowalnia ruchy robaczkowe jelit. Pozycja siedząca to także ściśnięty, zgnieciony brzuch – a to dodatkowo sprzyja zaparciom! Dlatego, jeśli cierpisz na zaparciową postać zespołu jelita drażliwego, koniecznie weź ze sobą (sprawdzone!) środki, które pomogą ci się wypróżnić.
Pamiętaj też, by pić dużo wody. Gdy pijesz za mało, masa kałowa w jelitach staje się twarda i zbita, a wtedy tym trudniej jest jelitom transportować ją ku ujściu.
Zespół jelita drażliwego to konieczność regulacji problemu gazów
Ta choroba powoduje, że twoje jelita produkują więcej gazów, niż jelita przeciętnego, zdrowego człowieka. Powoduje zresztą nie tylko skłonność do wzdęć, ale też wpływa na zapach gazów: często są cuchnące. Zarówno w postaci zaparciowej, jak i biegunkowej – gazy chorej osoby bywają zdecydowanie niemiłe dla otoczenia.
Dlatego przed wyjazdem rozważ nabycie specjalnej bielizny antybąkowej. Bielizna ta filtruje zapach gazów, pochłaniając go. Wiąże każdą cząsteczkę zapachu, na zewnątrz przepuszczając tylko… ciepłe powietrze. Jest w stanie wchłonąć równowartość 200 ludzkich bąków! A po praniu (w sodzie) znów działa jak nowa (jedna para takich majtek będzie ci służyła przez co najmniej rok).
Taka bielizna ułatwia podróże, bo uwalnia od wielogodzinnego wstrzymywania gazów — i super, bo wstrzymywanie kończy się zazwyczaj bólem brzucha i kolką jelitową. A to może u wrażliwca spowodować zaostrzenie pozostałych jelitowych dolegliwości. Taką bieliznę dostaniesz tutaj: Wiatrodyskretni Sklep.
Zespół jelita drażliwego wymaga wcześniejszych przygotowań
Przynajmniej kilka dni przed podróżą zacznij brać preparat, zawierający „dobre bakterie”. Jedną z prawdziwych zmór wszystkich podróżujących są zatrucia pokarmowe. Osoby, cierpiące na zespół jelita drażliwego, są na zatrucia dodatkowo wrażliwe. Żołądkowe sensacje natychmiast powodują zaostrzenie problemów z jelitami.
Zażywanie probiotyków przed podróżą pomoże ci wzmocnić jelita i choć trochę przygotować je na zbliżające się niespodzianki. Pięć do siedmiu dni takiej probiotycznej kuracji przed wyjazdem to minimum.
Zespół jelita drażliwego wymaga spokoju
Stres często zaostrza objawy choroby. A podróż prawie zawsze wiąże się ze stresem, bo wszystko wokół jest nowe i wiele rzeczy trudno jest przewidzieć. Dodatkowo wiele osób nie lubi latać samolotem i stresuje się już samym przelotem. Jeśli i ty należysz do ich grona, koniecznie zaopatrz się wcześniej w łagodne, ziołowe środki uspokajające i weź je ze sobą w podróż.
Nie chcesz brać niczego na uspokojenie? Ściągnij na smartfona aplikację medytacyjną i posiłkuj się nią w czasie lotu. Nagraj też playlistę z muzyką relaksacyjną, która na ciebie dobrze wpływa.
I jeszcze jeden drobiazg, który się może okazać całkiem przydatny: kupując bilet, zarezerwuj miejsce blisko przejścia. Gdyby trzeba było robić wycieczki do toalety, unikniesz konieczności przechodzenia za każdym razem przez czyjeś kolana. Tym też można się zestresować, gdy przeciskasz się przez ciasny rząd współpasażerów już trzeci raz w ciągu godziny…
Problemami jelitowymi łatwiej zarządzać, gdy znasz lokalne słownictwo
Przed wyjazdem naucz się podstawowych, ważnych słów w języku, którym przyjdzie ci się przez jakiś czas posługiwać. Musisz wiedzieć, jak zapytać o najbliższą aptekę czy toaletę. Musisz dokładnie znać nazwy wszystkich pokarmów, które możesz jeść bez obaw i tych, których lepiej unikać. Nie tylko zresztą pokarmów, ale też ich składników. W ten sposób unikniesz nie tylko tego, co ci szkodzi, ale zminimalizujesz stres, związany z niepokojem, że czegoś nie wiesz i nie wiesz, jak się dowiedzieć.
Jeśli nękają Cię częste gazy, wzdęcia i śmierdzące bąki, z pewnością zainteresuje Cię to rozwiązanie: specjalna antybąkowa bielizna, która pochłania zapach bąków. Z tyłu posiada specjalny panel, w postaci utkanej z aktywnego węgla tkaniny. W tej tkaninie zostanie uwięziona każda cząsteczka zapachu! Bielizna nie przepuści na zewnątrz nic, żadnej woni! Pranie usuwa z tkaniny zgromadzone gazy i po wysuszeniu bielizna znów działa jak nowa.

Nasza ekspertka
Teksty zamieszczane na naszym blogu są konsultowane przez naszą ekspertkę, panią Katarzynę Domańską, dietetyka i technologa żywności o specjalności dietoterapia.
Każdy tekst, który został sprawdzony pod względem merytorycznym, oznaczamy specjalną plakietką!






